Strona 1
Gabinet dziekana. DZ: Kto z panem rozmawiał? W: Mazanek,] sekretarz i jakiś drugi gość, nie znam go. Powiedzieli, że szybciej zrobię doktorat i że załatwią mi etat adiunkta. _ DZ : Ko, tak. 1 co? ni. UMl ZOt ♦ nl. \ Ul’ W: Ja nie chcę. Ale nie bardzo wiem jak im to powiedzieć. /Obciąłem, żeby mi pan poradził./ DZ: Wierzy pan w Boga? W: Nie. DZ: Niex szkodzi. Może pan powiedzieć, że pan wierzyx i że to jest dla pana zbyt ważne, żeby pogodzić obie sprawy. W: Tak, tego nie mogą sprawdzić. DZ: Jak do mnie przychodzili, mówiłem, że nie wierzę w Partię. Ale panu nie radzę tak mówić, okropnie się gni&wająi potem gniewają. A właściwie dlaczego pan nie chce? Oni mają rację, jak się wstąpi do Partii łatwiej się żyje. W: Nie chcę.Przecież to jest wielkie świństwo, co oni robią. xl®YxTOy^®t^Y^v3a^yx^ypc^^v:£TX)tO^:x)ńxkK^ Mazanek to zwykły drań, a ten drugi...żeby pan zobaczył jego mordę... DZ: To prawda.... Wąsy pan sobie zrobił od kefiru.








