ATKK-PRZ-I-004

Opis

Maszynopis z listą dialogową do filmu Krzysztofa Kieślowskiego "Przypadek" (1981). Scenariusz napisał Krzysztof Kieślowski. Zdjęcia do tego filmu zrealizował Krzysztof Pakulski. Film został wyprodukowany przez Zespół Filmowy Tor. Dokument zawiera kolejne sceny z dialogami i didaskaliami, m.in. sceny w gabinecie dziekana oraz w mieszkaniu Witka. Bohaterowie rozmawiają tu o wstąpieniu do Partii, wierze, odpowiedzialności za innych (m.in. wątek harcerzy i opozycyjnej działalności), a także o cenie zaangażowania politycznego. Maszynopis ma formę wielostronicowego zapisu scen z oznaczeniami dialogów poszczególnych postaci oraz opisami akcji, ruchu i sytuacji dramatycznych, stanowiąc roboczą wersję fragmentów scenopisu wykorzystanego w procesie realizacji filmu. Dokument zawiera odręczne poprawki i notatki autora.

Data
1981
Rodzaj dokumentacji
A - dokumentacja aktowa
Kategoria
Film fabularny
Nazwa serii
Przypadek
Technika
maszynopis
Język
polski
Reżyseria
Krzysztof Kieślowski

Strona 1

Gabinet dziekana. DZ: Kto z panem rozmawiał? W: Mazanek,] sekretarz i jakiś drugi gość, nie znam go. Powiedzieli, że szybciej zrobię doktorat i że załatwią mi etat adiunkta. _ DZ : Ko, tak. 1 co? ni. UMl ZOt ♦ nl. \ Ul’ W: Ja nie chcę. Ale nie bardzo wiem jak im to powiedzieć. /Obciąłem, żeby mi pan poradził./ DZ: Wierzy pan w Boga? W: Nie. DZ: Niex szkodzi. Może pan powiedzieć, że pan wierzyx i że to jest dla pana zbyt ważne, żeby pogodzić obie sprawy. W: Tak, tego nie mogą sprawdzić. DZ: Jak do mnie przychodzili, mówiłem, że nie wierzę w Partię. Ale panu nie radzę tak mówić, okropnie się gni&wająi potem gniewają. A właściwie dlaczego pan nie chce? Oni mają rację, jak się wstąpi do Partii łatwiej się żyje. W: Nie chcę.Przecież to jest wielkie świństwo, co oni robią. xl®YxTOy^®t^Y^v3a^yx^ypc^^v:£TX)tO^:x)ńxkK^ Mazanek to zwykły drań, a ten drugi...żeby pan zobaczył jego mordę... DZ: To prawda.... Wąsy pan sobie zrobił od kefiru.

Strona 2

MIESZKANIE WERNERA Werner, Witek. Witek wyszarpywał rzeczy z szafy i wrzucał je do torby i walizy, której wiadać dorobił się przez te lata. Wgniótł w ten sposób i ciemny garni­ tur i białe koszule i czerwowny krawat. Mówił głośno, może nawet krzy­ czał . W: Nie! Bo jak mi pokazałeś, ż e w coś można uwierzyć to ja ci uwiezrzyłem, jak kretyn. Podszedł bliżej zaskoczonego Wernera. W: Jak pojechałem do Łodzi, do mojej ciotki i pokazałem jej legitymację, to powiedziała, że nie zmarnowała życia,ixx a jest starą, przedwojenną komunistką i rozpłakała się. A ja nie chcę jej płakania ani twojego kom­ batanctwa! Nie chcę! Bo zobaczyłem, że ta idea jest tylko po to żebyście mogli robić to, co chcecie. WER: Ja oddawna nic nie robię. W: To ±yD5Vgwxsay± jeszcze gorzej! Witek rozejrzał się bezradnie, patrząc eh czy nie zostawią czegoś. ZobaT czył kupiony widać przez siebie globus i postawił go obok walitek, które dopinał. Werner pochylił się nad nim. WER: Wszędzie się zdaża, że kogoś aresztują, nawet dziewczęta. W: JLQ_uajje^--o—Xcl_^^ —Wiesz- skąd w-iedzieii-? ^4 Adama! A kte ±®umu^.p ■dział-?- J^^ -ja--sam,—jak kapuś, j-ak donosiciel,- bo - się chciałem ■nie wiem-e-zym! Ja mu to powie^^^ po W vWEf ifor^tY Woj in-ctfe-L t, uWdh/] v Witek zabrał walitki, globus był niewygodny i stanął przy dzrwiach. W: I dlatego dałem mu dzisiej w pysk, o tą ręką. Ghciał pokazać którą, ale globus mu przeszkadzał. Odstawił go. W: Dałem mu w pysk. WER: Wiem, dzwonił do mnie. Witek zatrzymał się przy drzwiach. Werner wyjmował z szuflady bilet lot­ niczy. WER: Zapomniałeś biletu do ^aryża.

Strona 3

Mteh #Mf fcmi| ^a 8»IM»* C«irowll «i$ • WMait a aaa paroli M#Mla a »Ug© sroM» Odjęła M aam#* i mM M*s*ta wiMal M MM jaj aa»Mw »«MW #| gM*t W MM ^UMUaU MjMMl. >^ M»Wt * ana p^wia •&$ MM# f|| Mroroll ktltfaa# Moli# miaM Mamai! kila* «M t mOM# ih^j >J #^ iiUatU U# arowa M pasali M*M aaakar s l«M*»^* ^ IM MM MM MM# 1 MMMB M* tt At# MB* pastwił* ^ ^ pM#i 1 mmM HM HMMb Ml •• Mi Marli t MM' MM M*MM Ja# M MMM MM# f? mMW^ $ ^0^? ## mb •u# IMMil iMMMI u lais# aspaaw^e , WXa# i MmMA Ml "i »!©<««©♦ MM roaaMala alf# ustW# i promila go# ala uh Ma w M Ja* M arokroaroga# romaj afbMlMMM Wl® Mm 1 wIMmfI Im o»M wrasta M#* MMM M|M c® »i$ MM ti MM M iM» M «*•••» p*a?M Ma* M#M MMMIbm **o« I M Miro? 9* i* MM MMM « *»# **•*«#♦ MM M#» Ml MM M MMM i M»&t kUM fw «*MM* w M»l« mak ^M?* «iU MMM fW#M>ia alf# peM aa^ MM* IgM kroki na «MMM Htek aMB 1 «MM* M miar M«>a*k *• «Mt wfjroal MmM* »M •• firrok^# Mg* pMMa aMk Mak a aym MeMa* MM*# Mb patrona mMM ' v oka# MM# mrok roMtatal M i Marli ro^akU kroktea# *• MM teMM MM IW w plaaaM# aUla roalik i M»M* «»MMM M*

Strona 4

MlW 1 aWBIIIB Witek# MMMM*# MMNMB# MMMM* MM mli tortem# mtototo# te MMI to MwartjM MM# ^m# mmt« MMtetote W MRMMMte «m# Omte m*M*t« w MfMa* *m» MM* M*# WMte* toMteteto* MM MM# Mb #W» «m w smm m «m?mm» mmm* «mum» te m Mm* Me MM# Me Mm# m mmte# Me Mm W li W hm ## Mi a mm# teMs* immMU ^mmm fWM^W* • wemm# m m »W $?<!#»« MM* emM mm^#* M< m mw» hm* i mu* • emm mmmm* m#kMM wnB ~ K oh** im *m mm^mu i MMM* MMMM te Mm# i o«i^i» > w mm# MMmm* te M$» tom# mm# > mmmmmi Mmmm mt« m wMmmw #t «m llmt M*m M M#Mmi WWMW*# MB#* «. wmwt# iW# w*m* t *m«£ k*wMt m* w# w^if W BI# *1* INM*#m» W eWM WMW0M# mum • |^M» M ^-<farti«^^ ^/e^ —/ ^ ^C^^ #♦ M >*m* ta* mm »• totem* matek >ms to tom#* ■ i« w* miiMMM . to* ■ toto* MB *oMa? te #^*tó M* a Mto| aal#Mi» mw* ^l,i^m get♦ 1# M#wtea* «Mmm to wtorna to mi# wtew #t t m m * te«m to 9MNB el #g Mte totek mseto w »mi «#!###> ♦ wm# m^®# w mwmb mw** witoteiteto #$•

Strona 5

MIESZKANIE WITKA WBSka, Witek, Marek, Syn Dziekana Całowali się z Werką, a ona powoli zdejmowała z niego KEamy sweter. Zdjęła już całkiem i ruchem pokazała Witkowi jak zdjąć jej sweter, gdyvxadzwuniŁv±®ie-fEnx zniknęła ^e# głowa, bo Witek xoyiavwałvswtevx delikatnie zdejmowaj jej sweter, a ona poddawała się łatwo gdy zadzwonił telefon. Zamarli. Telefon zadzwonił kilka razy i umilkł, wtedy jej głowa ukazała się znowu bo powli włożyła sweter z powrotem. Witek chciał wrócić nastrój i pwwłiłxsię^vżzbyx jo^pw^luwsra uśmiechnął się. Wvx^hxx WITEK: Już. Werka pogłaskała go po piersi i namacała ręką medalik, ten od pani Ma­ rii. Witek chciał pocałować ją, ale spytała. WERKA: Ty wierzysz w Boga? W: Tak. WERKA: Naprawę wierzysz? W: Tak, naprawdę. WERKA: I chrzciłaś się? W: Niedawno.^ . v.ro2^^iał^ WerkaYusiadła i przytuliła go, ale nie było w tym już nic erotycznego, raczej opiekuńczego, było zimno i Witkowi bez swetra wyszła gęsia skórka WERKA: Co się mówi? W: Ksiądz się pyta, czy chcesz przyjąć wiarę Kościoła Katolickiego. WERKA: I co mówisz? W: Że chcę. Zastygli w tej pozycji, biedni jacyś. Ktoś wbiegł po schodach i mocno, kilka razy zastukał w drzwi. Witek wyprężył się. Stukanie powtórzyło się, potem znów słychać było kroki na schodach. Witek wstał i wkładając sweter podszedł do okna, wyjrzał chowając się za firankę.Przez podwórze szedł Marek a synem dziekana. Obejrzeli się, patrząc uważnie w okna Marka. Marek powiedział coś i odeszli szybkim krokiem. Do Witka podesz­ ła Werka. Była w płaszczu, miała narzuca® szalik i torebkę. Przytuliła siś.

Strona 6

4tak. ;*§U# #M»* MtMMKi* M»tM?# Uk*r## MtotoMb 9 tein iMMto BMN toMM* toto MM M&U M* 1 «wMU MM*B1» SM ^BwlMl ^eM.4 , MMI listo i MnMMMMI #mM> ?M #iMM MBMNI M# «# *ls#. te#* ^<M1U1 Mi m* #MMi toMM Mlii# mllBw# * #>M MB ^Wf i ml# MMB MtoM|MB MM* M* MiMb MM|M». IMto W siwi «M *m^M M MNNMB* M ®M MM# bito w* MM ^-. -^ — sMuiM toto-lwm* «M #>toe#l> *1 M» O |M MMB MM* W4 <U&U# * MN* MMM W to MM* to to* MMI *19 to mb , M* to OMto: A* <M#«>m toa* ^ *M t#*MlI • z' » : - ',hw tototMiMtoMMiBltoM i Mto immmm mm im^m#^ MB ttoMMb# MtoMM to toMM®«4V i mam <wtoj mm m MM bmmm m^ to totoM ? ^4> to toto *^MM Jt 1'W# a ^WlU ^-^ . - • i ^w# MMI MMM I MMM lato Ml • muI*Mb mmmm tow^ Bi^to to MIM MlMiiitoibiito toto MaMto*# ini Mn MMMM # MMMto to ®Ww NMto to MMu to #to» IM* mmm -mm imm itoto to toBtoto itotototo t»*i<» mmm 4 \i^ tai 1 iii Mto e#9# to • towuto Mi . to - ^ toIMM to toM w* toM to *om» to wi® tona iweMto totoMto 1 iBtotototoM Mi -:L. ki# Mto'MtoMMI to ■'-.*' ■ ■' Mb to MM 1 wm ®#o$ł MM I tol I Mto v to MM WMBO .. « ; ^ : ^ .- * .- . * ’ - ; - ’ "- , !#• to NtofBMto to Mm*** ^ ^MtoM MM MMM ito* MMB • «^«*« • sto/* 39h®wl M#MM ^eiwtlw^1 #Mm Wmm * MM «MMM <1« • m*nM i wM«^l a# MM m? MM MM MM MM M AM mm* MM i MMM Ma MM » b#UM i u*^u *tM m «MMi MtofMA 4 w#«tn <# itototo toM rm w AMtoto m*mm ®.wr« MM MM MBMto* w* ftoM toto IMMIto# toM** tik MMMm to#* m a^ «ml toMM MM • |1MM MM itoMto M MŚtoM ®M M M mm w^#toto*> Mmtą M- toM toM:* toM® ®jr>w sm niMMM*

Strona 7

# mw* <• $mm *w * Mmi ^mk>i« Jawa^ «mM»|t »©tw«awiwj# Ba teofft* a bm£#Ma MB M# pa* M£« «M*W fWM»«l &»»&#!$ A# $1» stale i wMMeM # w r&M«b t^Wh# WM Mai #W • alMMe i ®M> Mbm# f^ W1 HIlwU Mb MMM M MM MM MMB BMM B MMM 4# Mw# MM #*a$M# Mi MM i# Mi M| M* M wt»* w i*M MBt |M Mi >•#• & waiw^B m MM MM • MMM MMl WW*

Strona 8

S C 8 H A 20 Werner, Adam, Witek Wt On w ogóle nie chce z tobą rozmawiać. A: Ale może usiąść? Ho, mów. WiPowiedział ci o jakichś harcerzach. Aresztowali ich, znaleźli jakąś literaturę. Uważa, że od niego poszła informacja. Ai Tak uważasz?/wstaje do telefonu/ Cześć, Adam.....Nie, tylko była jakaś sprawa z harcerzami...Daj spokój, przecież to dzieci..,.No, właśnie. Zorientuj się, czy tam nie było czegoś groźnego....Żeby nie robić kwestii. Właśnie. Dziękuję ci. Zadzwonię jeszcze, /do Witka/ No, mam nadzieję, że ich wypuszczą. Już w porządku? Witek? Nie! Bo mi nie chodzi o to, co ja ja o panu myślę, ani o nasze stosunki, ale o to co mi się w ogóle dzieje. Adam: Tłumaczyłem ci, że są różne informacje i różne opinie. Zresztą to jest walka. Witek? Z harcerzami? Adami Też. To co oni robię, te książki, drukarnie są przeciwko nam. Wt Przeciw tobie. Adami Tak? To czemu nie jesteś z tymi chłopcami? Czemu nie roznosisz książek? Wi Za dużo się naparzyłem na was, walczących./bierze/ze stołu breloczek Adami Nie, ty ich nienawidzisz! Stałeś z boku i wydawało ci się, że strasznie tym protestujesz, że to wystarczy. Ale jak się pojawili, nawet ci harcerze i sprzeciwi! się ale naprawdę, cznnie, ostro, to sam zobaczyłeś, że już nie jesteś w porządku. Dlatego ich nie cierpisz. W; Tak, nie lubię ani ich, ani was. Adami /dostrzega breloczek w ręka Wernera/ Tak... ale jak się stało coś konkretnego przychodzisz tu! Wolisz przyjść do tego domu, gdzie zrobiłem wszystko, żeby cię nigdy nie było niż zadzwonić żeby wypuścili kilku harcerzy. Bo nie chcesz mieć z tym nic wspólnego! Ani z tym, żeby ich aresztowali, ani żeby ich wypuścili! ....Jesteś już dawno sam. kxxNxKZHXXE.rE:xiE Witeks Wasze zdrowie. Wt Tak jestem sam. Ale są jeszcze tacy chłopcy jak on/na Witka/. Adami I co ty im masz do powiedzenia? Powlokłeś go za sobą gadając o wierze i nadziei ,•••• a wiesz jaki jesteś atrakcyjny - wypalony przez to w co wierzyyz i ciągle wierzący.••./wyrywa breloczek Wernerowi/. W: Kowię tylko to. co myślę. A on słucjał, bo czegoś szukał ,...w życiu. Adams Chciał coś zrobić. I zrobił przez te lata kilka pożytecznych rzeczy. Wi Twoimi metodamik Adam: Nie, Tak jak sam chciał. W: Spójrz na niego. Jakie są koszta. Adami Tak, to kosztuje. Zęby cokolwiek zrobić. Wt Wd iałeś kiedyś, co tam jest? Adam: Nie W: To zobacz. Pokaż mu.

Strona 9

pogaduszki w telefonie - WIDOK/off/ IGLAK: Pierwszy go wezwał? \ X: Nie\sam poszedł^/śnfle je He, że niby frajer/Z telexem< 1. \ 2. I: Gadał z nim? /też się śmieje/, < X: A skąd, wyrzucił go na zbity pysk/j.w./ X: Trzymymy ich pod miastem i na lotnisku, część w koszarach. icxta3UfiisSx^ńłiiXx Ciężki sprzęt też.. I: A cywilni? X: ^uż są częściowo przed gmachem. Z zadaniami. Rozstawiamy skrzynki z wód^ą po bramach. I: Że rozbite sklepy? t^ tc ^ ^ My X: Potem rozbijąxy. Na razie wódka, to zawsze działa.

1 / 9