Strona 1
/| 8- dlatego, że jestem tutaj, łatwo mi jest wie rzyć. Tutaj jestem bardziej równy i potem: po więzieniu nie chciałem nigdy być mniej równy, choć mi proponowali, wychodziłem z więzienia z ludźmi, którzy mogli mi dużo proponować. WITEK: Ale przecież pan widzi co się z tym robi? WERNER: To nieważne. Jeśli wierzysz, że to. jest w Werner odchyla się i Wi dobre, żeby ludzie byli równi i żeby wszyst tek znika z kadru. kim było dobrze to to jest najważniejsze. To bardzo proste. Nawet jeśli myśmy tego nie zrobili, ktoś to zrobi. ^J^ż^^uk^ Werner wzdraga się się, choć nic już nie wypił, a jedzenie jest dale ko. WITEK :xM®y®vdaEVK5®uxtac5 /off/: Może dać panu koc? WERNER: Tak. Daj. Witek podchodzi do niego od tyłu i zarzuca mu na plecy koc. WERNER: Połóż się spokojnie, Werner opatula się#- OD^f^DW ■ HR A#n£r £ StRO^ć ,?€• ^JiTEbC ja posiedzę jesz ^'jTkzt^1 • cze. W łóżku, tam też jest koc. Mam kilka ko- Okt^Oł s^ ^ ^. cy... Werner siedzi przy stole i cichutko wygrywa palcami takąż na blacie jakąś melodię. « Może to jest ta którą zanucił - "za późno..." ale ponieważ tylko widać rytm, więc nie * możemy być pewnie — ^UWO £44^4 _ J








