Strona 1
K. Kieślowski. DiP Kiedy myślę o sytuacji, w której dziś .znajdujemy się wszyscy Minaiss . ec ćnw fpiew/zi *i? ko±e^ąxExeE0ycrozpamxętugę naturyln^m jasast pytanie: czemu tak się stało? Gzy można było temu zapobiec, własnym albo zbiorowym działaniem, co nale żałoby zmienić, gdyby można było wrócić da półtora roku wstecz? I jakkol- wiek &»&© błędów znalazłoby się na drodze, którą przebyliśmy, a było tych błędów chyba bardzo 4uśo, generalna odpowiedź na te pytania a musi brzmieć: Stało się tak jak się xxaxa musiało stać i nie można było temu zapobiec. Można było odsunąć, odwlec o kilka miesięcy decyzję władz z 13 grudnia, ale zapobiec jej nie można było. Można było spowodować reakcję ostrzejszą, można było pewno i łagodniejszą - tak czy owak prowadziłaby ona do tych samych celów. A więc czy było awrto? Czy czas nie został zmarnowany? Według mnie było warto i jeżeli nawet czas został w jakiś sposób zmarnowany, to stał się jednak doświadczeniem niwymazywalnym, historycznym, który jak każ dy taki czas będzie miał wpływ na to kim i jacy będziemy, a może jakie bę dą i jak będą żyć nasze dzieci czy wnuki. W perspektywie historycznej nie PLWT^ię jest to tak ważnej jak w perspektywie jednego ludzkiego życia, stąd oczywis ta dziś gorycz i przygnębienie, staąd tak wiele w dzisiejszych reakcjach emocji, stąd częstsze niż kiedykolwiek wsłuchiwanie się we własny instynkt, słuchanie organizmu raczej niż rozumu. Wydaje mi się, że dziś kiedywpiszę o swoich odczuciach, a jest połowa lutego stan szoku powoli mija i stan naturalnych emocji w^czmeysm zaczynają się wsączać racje gtzwy płynące z głowy, gniew i spontaniczne reakcje zaczyna zastępować chłodny gn^iga z wnioskami, które nakazują działania mniej ostre i gwałtowne a za to skutecz niejsze . Wracam do błędów. Ileż to słów napisano posierpniu o wspaniałej współpra cy inteligancji z klasą robotniczą. Zawsze miałem wrażenie, a dziś to wra- żenie^zmi^nia się w peność, że słowa te pisane były na wyrost, że były wy razem chciejstwa obu stron niż faktów. Nie daliśmy naszym braciom robot nikom i chłopom^wszystkieg^z siebie, myślę nawet, że nie daliśmy tego co dać mogliśmy naprawdę bazuszczerbku. Wielka nasza wina. Inteligencja pol ska zawsze była i jest dzisiaj, mimo przemian, elitarna i niedemokratycz na, miała zawsze i ma dystans a może i trochę pogardy do klas nazywanych kiedyś "niższymi". Nie jest to może teza popularna, ale mam wrażenie, że jeśli chcemy spojrzeć w oczyVprźyśzłości musimy powiedzieć i o tym. Oczy wiście w ruch solidarności zaangażowało się wielu wspaniałych inetelktuaPh Ą iftFHz. listów i mądrych ludzi albo przez bezpośrednie z^arrgaswa^iie w prac® nowego związku zawodowego albo przez okazywane mniej lub bardziej, spektakularnie sympatie, ale przecież^naprawdę nigdy nie uznaliśmy - jako inteligencja tego ruchu za nasz^ EHEkx własny. Mogliśmy pomagać - i pomagaliśmy, mogliś-




