ATKK-KRK-I-004

Opis

Maszynopis z odpowiedziami Krzysztofa Kieślowskiego na ankietę konwersatorium "Doświadczenie i Przyszłość", dotyczącą sytuacji społeczno-politycznej i kulturalnej w Polsce. Tekst ma postać eseju, w którym autor analizuje m.in. społeczną apatię, bezideowość młodego pokolenia, nierówność i przywileje związane z władzą, skompromitowaną propagandę, brak odpowiedzialności decydentów oraz zaniedbania środowisk twórczych. W dalszej części formułuje postulaty zmian: wzmocnienia realnej roli organizacji społecznych i politycznych, jawności życia publicznego, przestrzegania praw obywatelskich oraz odnowy kultury. Maszynopis ma charakter osobistej diagnozy i programu naprawy, miejscami uzupełnionej odręcznymi dopiskami autora.

Rodzaj dokumentacji
A - dokumentacja aktowa
Kategoria
materiały związane z działalnością społeczno-polityczną
Nazwa serii
Materiały działalności twórcy
Technika
maszynopis
Język
polski

Strona 1

Krzysztof Kieślowski ankieta "DiP". Mam wrażenie - po przeczytaniu pytań - iż poruszone tu problemy,wy ich zakres i szerokość wymagałyby napisania poważnej książki, żeby z czystym sumieniem powiedzieć sobie: odpowiedziałem. Nie jestem przygotowany, żeby podjąć się takiej pracy z konieczności więc moje odpowiedzi będą fragmentaryczne i niepełhe. Myślę zresztą, że poza szczegółowymi opracowaniami fachowców większość odpowiedzi bę­ dzie utrzymana w podobnym tonie i zawrze podobne treści - i będą to treści dość oczywiste - jest chyba jednak właściwy czas, aby sformu­ łować i zapisać te oczywistości. •który kłączy 1. Najjaskrawszym dla mnie problemem w kraju - a powodów jego szukać można we wszystkich dziedzinach życia o których mowa w pierwszym pyta­ niu - jest stan społecznej apatii. Nie chodzi mi nawet o to, że lu- dzie tak szybko przyzwyczaili się do braku mięsa w sklepach i stoją w kolejkach od 4 rano, że jeszcze szybciej przyzwyczaili się do niejeż- dżących pociągów i nie jeżdżą albo spokojnie podróżują 20 godzin z Gdańska do Poznania, ale o m to, że utracili wiarę. Wśród ludzi moje­ go i oczywiście starszego pokolenia można aa ten stan winić klx±Br±^ najnowszą historię - obudzone\<nadzTeje roku 58 i 70,/dramat roku 68 » mogąxuxpTawi®d±iwi£v-wxx i 76 mogą usprawiedliwić naszą obojętność. Ale przecież ludzie dziś 20-letni urodzili się w 59 roku a w roku 70-tym misłlyiet chodzili do 5 klasy i przeżycia tamtych lat nie mo­ gą mieć wpływu na ich dzisiejszą postawę. Bezideowość, niechęć do włas­ nej pracy, poczucie niestabilności sytuacji osobistej i społecznej, brak perspektyw - to podstawowe uczucia które spotykam wśród wszystkie] klas i środowisk z którymi styka mnie zawód dokuementalisty.

Strona 2

2. Oczywiście, dolegliwości dnia codziennego, kolejki w sklepach, brak podstawowoych często^artykńłów|Tfa t alna komunikac~ja, dostrzegalny na każdym stanowisku bałagan organizacyjny i absurd przepisów mogą w ja­ kimś sensie wyjaśnić taki stan rzeczy. Ale coraz częściej obserwuję, że ludzie zadają sobie poważniejsze pytania, że powód frustracji leży głębiej. a Dlaczego moja praca jest tak mało® warta? Na co idą piniędzc , które zarabiam? Czemu, jeśli już muszą na coś iść. nie wiem co to jest? Czemu żadne moje wątpliwości nie mogą być przedstawione nażadnym forum, czemu musi być tak, że boję się je przedstawić? Dlaczego i jak to się właściwie stało, że jestem świnią? Czepw^zebyosiągnąć wyższe stanowisko, żebypoprawić warunki źycj^we^swojej rodzinie muszę postąpić wbrew własnemu sumieniu? r-—Ło Kiedy, w którym momencie zobaczyłem i od kiedy jest mi wszystko jedno? Wydaje mi się, że ludzie nie uzyskują odpowiedzi nate pytania, że dręczące i obezwładniające - powodując naturalne reakcje obronne czynią ludzi obojętnymi i smutnymi. Niesprawiedliwość, nierówność. SvtakYKk Takie odczucie obecne jest wszędzie. Sę szpitale, w których nie ma waty i w których członkowie naszych rodzin umierają nakorytarzach, ale są szpitale z izolatkami ■ i pełną opieką w każdym xxp±±® pokoju. 2anaw®xuRyxiraxSą Płacimy mandaty za przekoroczenie ciągłej linii, ale są ludzie, którzy nie odpowiadają za zabicie dziecka po pijanemu. Sę lepsze sklepy i lepsze domy wczasowe, są ogromne ±®r® ogrodzone tereny do których nie ma wstępu normalny człowiek. Ludzie widzą to wszystko i wiedzą. Jest dla wszystkich oczywiste, że wysocy urzędnicy i działacze muszą $®£dx jeździć luksusowymi samochodami, choć znane są opowiadania o premie­ rach jeżdżących tramwajem, ale ludzie nie mogą darować niesprawiedli­ wości, która jest dziś w kraju charakterystyczna dla wszystkich 2 ^^jO) Sif efian/) mających jakikolwiek związek z władzą. Im niżej tym przywilei je®^ 4tb=e©e - i to tych, których nie określa żaden przepis, żadne pra­ wo. Nie chodzi tu o pieniądze, ale o Całą grupę nieforlmalnych ko­ rzyści płynących z posiadania władzy. Ten stan, tak bardzo odległy od zasad naszego ustroju razi mocno i jest znany powszechnie.

Strona 3

3; Skompromitowana propaganda. Od dawna już ludzie nie wierzą w to, co czytają w gazetach, zzKgsvxłwka^:xwxradi® co oglądają w telewizji. Uprawiana przez lata propaganda sukcesu, kolosalne błędy propagandy jak choćby ten błąd milczenia tuż po wyborze papieża czy absurdlana wiwaty na cześć Bogu ducha winnego Hermaszewskiego - żeby wspomnieć P j^ t^ Z ^ ^ ^ P(U)P&(m&4W 4- 2£4? ^on^f^C^^c^ A > Ć /1 Z 7 ^ V fbnot, tylko o najbliższych przykładach, zupełne rozmijeniae się całego tonu propagandy z ludzkimi odczuciami, spowodowały zupełnie zrozumiały nawyk opatrznego rozumienia każdej wiadomości i atmosferę plotki. Nikt nie wierzy dzisiaj, że w Rotundzie zginęło 49 osób i nikt nie wierzy w gaz choćby dlatego - pcdaję pierwzy lepszy i dość chermetyczny przykład - że nie ukazał się, mimo obietnic, komunikat o przyczynach katastrofy samolotu bułgarskiego w którym zginął Wihelmi. Tak prowadzo­ na propaganda nie jest już w stanie wmówić ludziom niechego, nie jest w stanie zaproponować żadnej, nawet rozsądnej myśli, nie może wykreował żadnego celu. Wyołuje skutki wręcz odwrotne do zamierzeń. Ma tu, oczy­ wiście znaczęnie także znaczenie tajność życia politycznego. I nie magą zmieniają tej sytuacji l^koriiczne komunikaty z posiedzeń Biura g Politycznego czy Rządu lub jenomyśl^\sprawozdania^z) posiedzeń Sej­ mu. Powoduje to pewność, że tak jak my nie wiemy nic o pracy i poglądach tych organów, tak one nie wiedzą nic o naszych poglądach. Jeśli przepływ informacji z góry jest tak nikły - podobnie w odczucii społecznym jest i z Informacją z dołu. Wiąże się z tym sprawa odpow: wiedzialności. Jeśli Premier wyda^KxkH ogłasza propozycję podwyżek, nikt nie wierzy, że usłucha on ±wxk±®k głosów i dyskusji, ludzie rozbierają wię c tory i rzucają kamieniami w okna Komitetów. Pre­ mier odwołuje powyżki, lKdx±KXM rzucający kamiami idą do więzień i nic się nie zmienia. Minister Finansów wydaje decyzję o zmianie podatków, w miesiąc później zmienia jej zadady ale zostaje ministr< trem. Czy nie podjął błędnej decyzji? Ile ona kosztowała? Nie ma to żadnego znaczenia. Tak samo, na niższych^szczeblach dzieje się codziennie, Wydaje się, że kolegialność zlikidowała odpowiedzilność, ale decyzje podejmowane przez fizyczne osoby też, oka­ zuje się, zwolnione są od odpowiedzialności, Czadem zdaża się, że

Strona 4

4. ktoś skędś wylatuje. Jeśli wyleciał słusznie, jeśli zawinił, przeważnie już po chwili odnajdujemy go na analogicznym stanowisku w innym resorcie lub w innym mieście^ naxtmwxtrtw<cwxkM. Jeśli ktoś wyleciał niesłusznie - a znam już kilka takich wypadków - przepada,TT® bardzo przygnębiające i pouczające społecznie przykłady. kudKżw<yżyąvżvkradnąx Podobnie, a może jeszcze bardziej przygnębiające są przykłady karier ludzi bez twarzy, ludzi małych lub tylko bezwzględnie posłusznych. Jak często - obserwuję to z ogromnym smutkiem - przepadają ludzie odważni i uczciwi, ludzie posiadający za mało taktycznego zmysłu i co najważniejsze ludzie txkxxstsin± © wielkich talentach zawodowych, o wielkich możliwościach. Tak dużo zmarnowano talentów, tak skutecznie zatmowano energię , dob­ rą# wolę, atak wiele premiowano łajdactwa, że często myślę © tym czy należy mi się, czy mam prawo do miejsca, które zajmuję. Ludzie piją i kradną. Ludzie biorą i dają łapówki, idaą ma układy. Ludzie żartują ze wszystkiego,±vnaxkaydymvxzEW&tożux każdxy temat jest dobry. Jestem przekonany, że nie można nas tylko winić za to, jacy jesteśmy. Kultura. Myślę, że nie zrobiliśmy wszystkieg© c© do nas należało. Oczywiście, nie na wiele nam p©zw©lon©, ale myślę, że nie możemy zw obarczyć tą wtoą tylko władzy. Nie stworzyliśmy literatury współczes­ nej ani współczesnego drmatau. Nie zrobiliśmy filmów, które mówiłybj to wszystko o czym wyżej piszę, albo zrobiliśmy ich za mało, żeby znaczyły tyle ile potencjalnie mogą. Nie powstały dzieła o podsta­ wowych dla narodu wydarzeniach powojennych, © najpoważniejszych chv chwialch w najnowszych dziająch. Ludzie nie odnajdują siebie w na­ szych dokonaniach i dlatego tak rzadko do nich docieramy, ^ważam, że za mało chcieliśmy, za mak® słabą wywarliśmy presję - myślę © wszystkich pokoleniach - za mało tego co myślimy przedostało się dc naszych stasbaanac utowr^^, Byliśmy i jesteśmyza słabi jak© artyści i jak© ludzie. Są , oczywiście wyjątki, ale nie one stanowią © stanie kultury jako całości.

Strona 5

5. 2. Wbrew temu, o czym powyżej, myślę, że napoważniejszym dobrem jakie posiadamy jesteśmy my sami - naród* Potrzeba wiele - ale mieści się to w granicach politycznych możliwości - by wyzwolić wiaręożvKuar^w ta wyxtażxERBKgta xSgxasżExta£XKxmxwxxisxExipaitawxfa:xKktaaKxxx Potem już weeysŁkg-^ęozie możliwe Brzmi to jak slogan, ale tak myślę. 4. P®dstawowym - realnie oceniając możliwości - wydaje mis się działanie zmierzające do realnego a być może i batdziej radykalnego wypełnienia obowiązków przez arganizacje i partie polityczne. Chodzi o to, żeby Związki Zawodowe rzeczywiście broniły interesów pracujących, żeby SD fZ^ \r^bołv^«v^, było rzeczywiście partią demokratyczną^® Z3L ludową. Źebyśmy mogli nap­ rawdę wybrać posłów na sejm i żeby ten Sejm reprezentował w całej roz­ ciągłości ±H±eK©xyxvytJ®ywwy nasze interesy. i żeby niekoniecznie stanowiły one i^^Ss^P*^ Front Jedności Narodu. Niezbędne jest , żeby Sądy były niezawisłe i żeby prawo było jednakowe dla wszystkich obywateli^) Rzeby rządził Rząd i administracja, żeby ^prawa^bywatelskie i konstytucyjne były respektowne bez żadnych wy warunków, i żeby w sprawach ekenomicznych kierowały się one ekonomią a w sprawach gospodarczych gospodarnością. Zęby odpowiadały one aż do ostatecznych konsekwencji-przed Sejmem. Zęby życie wszystkich tych organizacji stało się jawne i podlegające obywatelskiej ocenie. Żeby wreszecie moja 6-cio letnia córka nie musiała przemalowywać zakwalifikowanego nakonkur obrazka, ponieważ jedno z naryso anych przez nią dzieci miało skośne oczy i żółtą skórę, bo naprawdę nię mogę jej wytłumaczyć dlaczego ma to zrobić. A ona chce wiedzieć. ^S^i o fih^ oą<m tMX\T£ TH^ uier , if ^^11*4^Ptfitn^ l*XÓ K/^ I u^^'5 G-^^ ^MoS^m’ 9TW^ KltM rjĄf ^/a v<h . pono Ol iPj/Ł^oipi / : f M^i M1! U4 ^^ ~ ^ą tr^ L<y»-L<£ - 9, u" U sA<^ 4 S^foi W^ g fpA^ I ^T^U; ^Gh U4 (^^^ ^£rTt-^Hr-e^^ t^/^P c^ Nń<rWG(', ^■p^yU Mł-wG U O^K^ń iv Nie-pori^&(v>' pone^/S/W ^^ to ----- P" Y) Wi ^p^tTlA^ u>HCM~ / L4A/o "Z- de3 l\f Ą^> f fi-o^^ ^ ~ śrtoolMsiw 2/1 F& M4<‘ -p (Łn ^ P l/W ^^

1 / 5