Strona 1
Tadeusz Hołu.j; Mam kilka luźnych uwag. Po pierwsze: nie jestem kry tykiem filmowym# ale wydaje mi się, że można by zaryzyko wać twierdzenie, że w Polsce rodzi się jak schowa polska szkoła filmowa, czy nowa fala. Bo jeśli zbierzemy kilka ta kich wydarzeń jak wasz film, jak "Dyrektorzy’’ to niezależ nie od gatunku filmu i ich wartości artystycznej są to fil my - jak to się mówi - z życia. I toxs z życia tego nie eg zotycznego. Po drugie wydaje mi się, że ten rodzaj - dokumwnt /ja go uwielbiam/ jest dzisiaj niesłychanie popular ny. Proszę sobie uprzytomnić, że przecież tu się nic nie działo w sensie normalnego filmu. Twórcy filmu uniknęli znakomicie historii dokkętek filmowych, obrazów retro, te go jak on z tą dziewczyną i tego wszystkiego. Jest to film tego typu, jak "Dwunastu gniewnych" i tego rodzaju drama turgia: siedzi kilku ludzi przy stole i mówi. I okazuje się, że to może być i dramatyczne i artystycznie świetne, o ile ci ludzie mówią o rzeczach nas interesujących. Mie liśmy już takie próby, i teatralne i film®! e, gdzie ludzie siedzą przy stole i mówią. Ale z tego jest ogólne zlewanie. Po trzecie: nie wiem, czy tent film zyskałby sobie takie wzięcie, jak tu na tej sali, gdybyśmy go pokazywali na nor malnym ekranie w normalnej sali kinowej, dla tzw. normalnej publiczności. Natomiast zastanawiania się i tutaj mam apel do obecnych towarzyszy partyjnych, czy takiego filmu, może i w półgodzinnej wersji, nie należałoby puszczać po prostu w zakładach pracy? W czasie przerwy w pracy. Ja zaraz po wiem dlaczego. Ja tutaj daleki jestem od tzw, prostej pro pagandy. Zresztą to nie jest to. To nie jest ta prosta pro paganda. Film przecież niczego nie rozstrzyga. Stawia kil-
